Wpisy z kategorii 'Armenia'

Premier Armenii w Brukseli

13 grudnia 2007
armenia

13 grudnia, Armenia. Wczoraj zakończyła się wizyta premiera Armenii Serża Sarkisjana w Brukseli, gdzie spotkał się z szefem unijnej dyplomacji Javierem Solaną oraz sekretarzem generalnym NATO Jaapem de Hoop Schefferem. Wizyta także miała podtekst kampanii wyborczej, 19 lutego w Armenii bowiem odbędą się wybory prezydenckie, a Sarkisjan jest kandydatem popieranym przez obecnego prezydenta Roberta Koczarjana. Oprócz ogólnikowych zapewnień i życzeń z obu stron dotyczących przestrzegania demokracji w procesie wyborczym, strony tak najbardziej interesowały kwestie związane z sytuacją wokół Nagórnego Karabachu, ormiańskiej enklawy na terytorium Azerbejdżanu okupowanej przez Armenię w wyniku wojny w latach 1993 - 1994. Javiere Solana zapewnił, że nie dopuści pogorszenia problemu karabachskiego i wywołania konfliktu zbrojnego. Także Sarkisjan oświadczył, że Armenia polega wyłącznie na pokojowych środkach rozwiązania konfliktu. Oczywiście, ważnym tłem rozmów ormiańsko – unijnych były niedawne deklaracje azerskich generałów, że wybuch wojny o Karabach jest właściwie nieunikniony. Pękający od petrodolarów Azerbejdżan aktywnie zbroi własną armię. Sytuacja geopolityczna Armenii jest nie do pozazdroszczenia. Ma jedynie poparcie Moskwy, dla której jest obecnie jedynym sojusznikiem na Kaukazie, a otaczają ją państwa zdecydowanie jej wrogie – Azerbejdżan czy Turcja, lub marzące o wyrzuceniu Rosji z Kaukazu, jak Gruzja. Wywołanie wojny o Karabach i interwencja rosyjska na Kaukazie jest przede wszystkim na rękę Gruzji, która wtedy mogłaby rozpocząć wojnę o przywrócenie swej jedności terytorialnej, czyli najechać separatystyczne republiki Abchazję i Osetię Południową. Także islamscy bojownicy operujący w republikach północnokaukaskich Rosji nasilą własne akcje i spróbują wywoła zbrojne powstanie ludności. Być może wkrótce Kaukaz zamieni się w drugie Bałkany.

Źródło: Eurazja.org

Armenia: Lewon Ter-Petrosjan dąży do władzy

10 grudnia 2007
ter-petrosjan

10 grudnia, Armenia. Wybory prezydenckie w Armenii odbędą się 19 lutego 2008 roku, a już w sobotę w Jerewaniu odbył się wielotysięczny wiec poparcia dla pierwszego prezydenta Armenii Lewona Ter-Petrosjana, ubiegającego się o prezydenturę w przyszłorocznych wyborach. Na wiecu liderzy Partii Narodowej i Partii Republika ogłosili poparcie dla kandydatury Ter-Petrosjana, który oskarża obecne władze w Jerewaniu o korupcję i tolerowaniu przestępczości zorganizowanej, jaka jego zdaniem kontroluje gospodarkę Armenii. Prezydent Robert Koczarjan i premier Serż Sarkisjan sprawują rządy jak horda tatarsko-mongolska, twierdzi Ter-Petrosjan, który po 10 latach wraca do polityki. Ter-Petrosjan podtrzymuje tradycyjnie prorosyjski kierunek polityki Jerewaniu, ale występuje za normalizacją relacji z Turcją, którą społeczność międzynarodowa oraz sami Ormianie oskarżają o ludobójstwo w czasie I wojny światowej. Pytany przez Kommersant o możliwość wybuchu „kolorowej rewolucji” w Armenii, Ter-Petrosjan powiedział, że gruziński i ukraiński scenariusze raczej nie powtórzą się w Armenii, bo nie ma tutaj podziału na prorosyjskie i prozachodnie siły polityczne.

Źródło: Eurazja.org

Komisja Kongresu uznała ludobójstwo Ormian

11 października 2007
ludobójstwo ormian

Komisja ds. międzynarodowych izby reprezentantów Kongresu USA przegłosowała rezolucję, w której uznała działania Imperium Osmańskiego w stosunku do Ormian za ludobójstwo. 27 kongresmanów zagłosowało za tekst rezolucji, 21 było przeciwko. Głosowanie nad tekstem rezolucji odbędzie się w Kongresie na najbliższym posiedzeniu. W rezolucji zostało podkreślone, że ludobójstwo półtora miliona Ormian w czasie I wojny światowej powinno określać kierunek polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Kongres wzywa Georga Busha, żeby w najbliższym orędziu do narodu amerykańskiego jednoznacznie nazwał wydarzenia 1915 roku w Turcji ludobójstwem Ormian. Kilka godzin przed głosowaniem prezydent USA George Bush, sekretarz stanu Condolizza Rice oraz szef Pentagonu Bill Gates zaapelowali do kongresmanów o rozwagę, twierdząc, że uchwalenie rezolucji zaszkodzi relacjom Turcji i USA, obecności wojsk amerykańskich w Iraku. Turcja już oświadczyła, że w przypadku uchwalenia rezolucji przez Kongres pozbawi USA dostępu do bazy wojskowo-lotniczej Ingyrlik odgrywającą kluczową rolę w operacjach w Iraku i Afganistanie.

Źródło: Eurazja.org

Wybory parlamentarne w Armenii

13 maja 2007
armenia

13 maja, Armenia. Znane są już nieoficjalne wyniki wyborów parlamentarnych w Armenii, które odbyły się w sobotę 12 maja. Obeszło się bez niespodzianek, trzy partie wspierające obecny rząd premiera Serża Sarkisjana otrzymały 2/3 głosów: Republikańska Partia Armenii 32, 8%, Partia Zamożna Armenia 14, 7 %, Partia ARF „Dasznakcutjun” 12,7 %. Pięcioprocentowy próg wyborczy pokonały także dwa ugrupowania opozycyjne: partia „Orinaz Erkir” (6,8%) oraz partia „Dziedzictwo” (5,8%). Frekwencja na wyborach wyniosła 59, 9 %. Międzynarodowi obserwatorzy, większość z których stanowili przedstawiciele OBWE uznali te wybory za odpowiadające standardom demokracji i odnotowali znaczącą poprawę w porównaniu z poprzednimi w r. 2003. Wyniki wyborów nie uznaje natomiast opozycja, w tym największa partia opozycyjna „Orinaz Erkir”, która zdobyła prawie 7 %. Z powodu wielu fałszerstw wyborczych zamierza podważyć wynik wyborów w sądach. Także opozycyjny blok „Impiczment” wyprowadził swych zwolenników na plac Swobody w Erewaniu. Jego przywódca Nikol Paszynian zażądał rozpisania nowych uczciwych wyborów i oświadczył, że władza sfałszowała około 400 tys. głosów na korzyść ugrupowań prorządowych. Ostatni tydzień kampanii wyborczej w Armenii upłynął pod znakiem masowych wieców opozycji, która oskarżała władze o przygotowania do wyborczych fałszerstw, w środę jeden z takich wieców zakończył się nawet starciami z policją. Komentatorzy podkreślają, że wynik wyborów wzmocni pozycję Rosji w regionie, prorządowe ugrupowania i prezydent Koczarian prowadzą politykę zbliżenia z północnym sąsiadem, wtedy jak partie opozycyjne opowiadają się za bliższą współpracą Armenii z NATO i Unią Europejską.

Gazeta.ru