2 grudnia odbyły się wybory do rosyjskiej Dumy 5 kadencji. „Plan Putina”, czyli zdobycie większości konstytucyjnej przez Jedyną Rosję, został zrealizowany, opozycja przegrała z kretesem, Zachód tradycyjnie skrytykował uznając kampanię wyborczą oraz przebieg głosowanie za nie odpowiadające standardom demokracji. Każda ze stron pozostała przy swoim, a jednak warto zwrócić uwagę nie niektóre niuanse obecnej sytuacji politycznej w Rosji, które mogą mieć wielki wpływ na wydarzenia w przyszłości.
Sytuacja w Rosji
Jedyna Rosja zdobyła 64 % głosów, a jej lider Boris Gryzłow w noc wyborczą uroczyście ogłosił, że ten wynik daje jej prawo do nazywania siebie „partią Putina”. Ale media skrupulatnie odnotowały fakt, że pomimo wcześniejszych zapowiedzi, Putin tak i nie odwiedził sztab wyborczy partii Gryzłowa w noc z 2 na 3 grudnia. A przecież stał na czele jej listy federalnej. Jest to zdarzenie bezprecedensowe, kiedy najważniejszy polityk partyjny nie był obecny na wieczorze wyborczym. Od razu pojawiły się spekulacje, że w ten sposób Putin wyraził rozczarowanie wynikiem uzyskanym przez Jedyną Rosję. I rzeczywiście, poparcie dla tej partii było o wiele niższe niż samego Putina. Popiera go bowiem 80 % Rosjan. Tak naprawdę, to, że Putin stanął na czele Jedynej Rosji nie wywindowało jej w sondażach. Krążą opinie, że po prezencie ze strony Putina aktywiści Jedynej Rosji po prostu spoczęli na laurach. Zwłaszcza są niskie wyniki partii Gryzłowa w europejskiej części Rosji – niewiele ponad 50 %, a najmniej głosów ta partia uzyskała w rodzimym mieście Putina – Sankt-Petersburgu. Wynikami wyborów rozczarowani są także komuniści, jedyne ugrupowanie spośród czterech partii, które dostały się do Dumu, jakie można nazwać niesterowalnym przez Kreml. Spodziewali się poparcia w granicach 20 %, a otrzymali zaledwie 11 %. Ale też na niekorzyść KPRF podziałały masowe fałszerstwa, których władza dopuściła się właśnie w okręgach, gdzie cieszyli się największym poparciem. Przedstawiciele tej partii w komisjach obliczyli, że łącznie popełniono 10 000 fałszerstw i nadużyć, zapowiedzieli masowe protesty i złożenie skargi do sądu najwyższego. Największym przegranym minionych wyborów jest rosyjska opozycja demokratyczna. Wystawiła dwie osobne listy, które zdobyły poparcie 1 lub mniej procent. Jej liderzy uważają, że jest to skutek prowadzonej od siedmiu lat konsekwentnie przez Kreml polityki skierowanej na zniszczenie opozycji i systemu politycznego w Rosji. Wprowadzenie cenzury na telewizji, likwidacja okręgów jednomandatowych, bezpośrednich wyborów na stanowisko gubernatora, podniesienie progu wyborczego do 7 %, likwidacja niektórych partii opozycyjnych, zwalczanie przez milicję akcji ulicznych, zastraszanie aktywistów – wszystko to i wiele innych rzeczy złożyło się na fakt, że Rosjanie odwrócili się od opozycji. Kreml wprost oskarżył liberałów i demokratów za wszelkie zło dziejące się w Rosji w latach 90., a Jawlinskij, Niemcow czy Kasparow okazali się bezbronni wobec języka kłamstw i manipulacji, którym posługiwali się ich przeciwnicy polityczni. Nic dobrego nie wróżą opozycji wybory prezydenckie w 2008, już teraz wiadomo, że nie dojdzie do wystawiania przez nią wspólnego kandydata. Na końcu warto podać pewne kuriozalne fakty rosyjskich wyborów. Media donosiły o nienaturalnie wysokim sięgającym 99% poparciu dla Jedynej Rosji w Czeczenii. Ale w Mordowii na przykład lojalni wobec Kremla urzędnicy tak przeholowali, że w niektórych okręgach Jedyna Rosja zdobyła … 104 czy 109 % poparcia.
Opinie na świecie
Rosyjskie wybory nie odpowiadały standardom demokracji, zgodnie twierdzą przedstawicieli międzynarodowych organizacji. Zaniepokojenie fałszerstwami na masową skale wyraził Departament Stanu USA, NATO, Unia Europejska, MSZ Wielkiej Brytanii, Czechii, prezydent Włoch. Większość komentatorów podkreśla, że wybory zostaną wykorzystane w celu legitymizacji władzy Putina w przyszłości. The New York Times pisze, że kwestia do kogo będzie należeć władza w Rosji po 2008 roku wciąż pozostaje otwarta. The Washington Post zastanawia się, czy Rosja, gdzie zostały pogwałcone zasady demokracji, ma prawo członkostwa w międzynarodowych organizacjach. The Time opublikował artykuł Putin’s Reaganesque Victory, w którym porównał Putina z … Ronaldem Reaganem, ponieważ obaj przywrócili wiarę, nadzieję i godność obywatelom swoich krajów. Le Monde zwraca uwagę, że wynik Jedynej Rosji nie jest tak wysoki, jeżeli wziąć pod uwagę wszystkie środki zastraszania jakie stosowała władza. Wciąż niewiadomo, co Putin zrobi z tym zwycięstwem. Na uwagę zasługuje komentarz Le Temps. Gazeta pisze, że kampania zastraszania świadczy paradoksalnie o słabości Kremla, który odczuwa irracjonalny lęk przed powtórzeniem ukraińskiego czy gruzińskiego scenariusza w Rosji.
Co dalej?
Zaskakujące, ale w ciągu ostatniego roku zakończyły się niepowodzeniem dwa ważne projekty polityczne Kremla. Pierwszy to operacja „następca”. Putin próbował wylansować dwóch kandydatów pretendujących na urząd głowy państwa – konserwatywnego Iwanowa i liberalnego Miedwiediewa. Obecnie te projekt został zarzucony, większość analityków jest zgodna, że władzy Putin nikomu już nie odda. Drugi projekt polegał na całkowitym wyeliminowaniu komunistów. Putin osobiście nadzorował powstanie Sprawiedliwej Rosji, która miała być partią lewicy, tworzyć pozorowaną opozycję wobec niby to prawicowej Jedynej Rosji. Widząc, że notowania Sprawiedliwej Rosji nie są imponujące, Putin w całości zaangażował się w kampanię Jedynej Rosji. Sprawiedliwa Rosja zaś z trudem dostała się do Dumy. Pewne jest, że, w okresie po odejściu Putina z Kremla w Rosji zapanuje chaos. Jego przeciwnicy już teraz zacierają ręce. Widać, że Putin nie potrafi zrównoważyć wpływy rozmaitych grup zaciekle walczących o władzę na Kremlu. Sam godzi się na społeczną rolę jedynej osoby w państwie, jaka potrafi zapewnić Rosjanom stabilność i dobrobyt. Wydaje się, że Putin wykona gest Piłsudskiego. Odejdzie na krótko, a potem w imię stabilności i porządku przeprowadzi bezkrwawy zamach stanu, obali nieudolny rząd, i wróci na Kreml już na zawsze.
Źródło: Eurazja.org