Wpisy z kategorii 'Wybory'

Armenia: Lewon Ter-Petrosjan dąży do władzy

10 grudnia 2007
ter-petrosjan

10 grudnia, Armenia. Wybory prezydenckie w Armenii odbędą się 19 lutego 2008 roku, a już w sobotę w Jerewaniu odbył się wielotysięczny wiec poparcia dla pierwszego prezydenta Armenii Lewona Ter-Petrosjana, ubiegającego się o prezydenturę w przyszłorocznych wyborach. Na wiecu liderzy Partii Narodowej i Partii Republika ogłosili poparcie dla kandydatury Ter-Petrosjana, który oskarża obecne władze w Jerewaniu o korupcję i tolerowaniu przestępczości zorganizowanej, jaka jego zdaniem kontroluje gospodarkę Armenii. Prezydent Robert Koczarjan i premier Serż Sarkisjan sprawują rządy jak horda tatarsko-mongolska, twierdzi Ter-Petrosjan, który po 10 latach wraca do polityki. Ter-Petrosjan podtrzymuje tradycyjnie prorosyjski kierunek polityki Jerewaniu, ale występuje za normalizacją relacji z Turcją, którą społeczność międzynarodowa oraz sami Ormianie oskarżają o ludobójstwo w czasie I wojny światowej. Pytany przez Kommersant o możliwość wybuchu „kolorowej rewolucji” w Armenii, Ter-Petrosjan powiedział, że gruziński i ukraiński scenariusze raczej nie powtórzą się w Armenii, bo nie ma tutaj podziału na prorosyjskie i prozachodnie siły polityczne.

Źródło: Eurazja.org

Rosja: Nasi i Miszki wyszli na ulicy

7 grudnia 2007
dziecko

7 grudnia, Rosja. Władimir Putin od pewnego czasu uczynił młodzież narzędziem swej polityki, pieczołowicie objął opieką utworzone na polecenie Kremla młodzieżówki: Nasi, Rossija Mołodaja, Miestnyje (Miejscowi). Przezywani „putinowskim hitlerjugendem” specjalizują się w demonstrowaniu uwielbienia dla swego przywódcy na wielotysięcznych wiecach, zwalczaniu opozycji. Mają zapobiec powtórzeniu scenariusza pomarańczowej rewolucji w Rosji. Jak by tego było mało, Kreml zajął się ideologicznych praniem mózgów… dzieci. W tym celu została powołana organizacja „Miszki” (Niedźwiadki), wczoraj zaś odbyła się pierwsza akcja uliczna nowych rosyjskich pionierów. Na placu Bołotnym w Moskwie zebrało się około tysiąca Miszek, żeby świętować zwycięstwo Jedynej Rosji w wyborach parlamentarnych. Skupiamy dzieci w wieku od 8 do 15 lat, żeby nauczyć je miłości do ojczyzny, zdrowego trybu życia, powiedziała szefowa Miszek Masza Szyrgłowa będąca także komisarzem Naszych. Hasła wznoszone przez Miszek były powtórzeniem sloganów z epoki stalinowskiej, na przykład takie: Dziękujemy Putinowi za naszą świetlaną przyszłość. Miszki zaapelowali do Putina, by został ich przywódcą, mega wielkim niedźwiadkiem, nawiązując do tego, że niedźwiedź jest symbolem proputinowskiej Jedynej Rosji. Nieopodal Kremla zwycięstwo Jednej Rosji „świętowali” także Nasi. 20 tysięcy naszystów zebrało się, by przeciwstawić się „pomarańczowemu zagrożeniu”, „prowokacjom” ze strony Kasparowa, Jawlinskiego i Niemcowa, innych „wrogów” Rosji, którzy w ogóle żadnych akcji nie planowali. W związku z wiecem Miszek media piszą, że radzieccy wodzowie chętnie demonstrowali miłość do dzieci i troskę o młodym pokoleniu. Słynne są obrazy i rzeźby przedstawiające Lenina, Stalina czy Brieżniewa z najmłodszymi. Potem młodzież stawała się najbardziej fanatycznymi zwolennikami reżimu radzieckiego, można tu podać przykład Pawlika Morozowa, który doniósł na własnych rodziców. Pewnie i Putin postanowił nawiązać do tej radzieckiej tradycji.

Źródło: Eurazja.org

Rosyjska opozycja: zmiana kierownictwa

6 grudnia 2007
jawlinskij

6 grudnia, Rosja. W szeregach rosyjskiej opozycji odbywa się szukanie winnych klęski na ostatnich wyborach do Dumy. Przypomnijmy, że Jabłoko poparło 1,6 % wyborców, Sojusz Sił Prawicowych – 0,6 %. Aktywiści Jabłoka z Sankt-Petersburga oświadczyli, że na najbliższym kongresie partii zażądają dymisji jej szefa Grigorija Jawlinskiego. Właśnie jego autorytarne metody kierowania partią doprowadziły do jej porażki, uważają członkowie Jabłoka. Na stanowisko szefa formacji chcą zaproponować Michaiła Amosowa, który w 2003 roku walczył z Walentiną Matwijenko o fotel mera Sankt-Petersburga i zdobył 7 % głosów. 17 grudnia odbędzie się kongres SPS, przewiduje się, że dymisję złoży jego dotychczasowy przywódca Nikita Biełych. Potencjalny elektorat partii demokratycznych i liberałów wynosi w Rosji około 10 –12 %. W grudniowych wyborach do Dumy o poparcie takich wyborców walczyły 4 partii – Jabłoko, SPS, Partia Demokratyczna oraz Obywatelska Siła. International Herald Tribune analizuje przyczyny klęski liberałów, pisząc, że błędem było, kiedy umiarkowani politycy tej formacji związali się z Inna Rosją, gdzie obok Kasparowa zasiadali radykałowie z Partii Narodowo-Bolszewickiej i Awangardy Czerwonej Młodzieży (AKM). Liberałowie narzekają na cenzurę w środkach masowego przekazu, ale IHT podkreśla, że SPS i Jabłoko dość często byli pokazywani w telewizji. Problem w tym, że hasła liberałów nie zainteresowały ich naturalnego wyborcy z klasy średniej, pisze gazeta. Opozycja w oczach Rosjan wygląda następująco – Garri Kasparow, którego rodzina mieszka za oceanem, Michaił Kasjanow, były premier, na którym ciążą oskarżenia o korupcję, Borys Bieriezowski, który w Londynie przygotowuje pomarańczową rewolucję w Rosji. Jednak porażka wyborcza może paradoksalnie sprzyjać konsolidacji sił demokratycznych w Rosji. W wywiadzie dla Niezawisimoj Gazety Boris Niemcom powiedział, że prowadzone są rozmowy z Kasjanowym w sprawie wystawienia wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich 2008 roku. Zakończyły się wybory do Dumy, a już rozpoczął się o fotel prezydenta. Swoje deklaracje dotyczące udziału w tych wyborach już złożyli Żyrinowski i Ziuganow. Nad swoim kandydatem zastanowi się także Jedyna Rosja na kongresie zwołanym na 17 grudnia. Być może zostanie nim Putin, ale też są opinie, że dojdzie do nominacji Siergieja Iwanowa. Światowa prasa komentuje wybory w Rosji. Tak francuska La Liberation w artykule Les six nouveaux amis de Paris postawiła Putina w jednym szeregu z najgorszymi dyktatorami świata, takimi jak Kaddafi, Asad czy Chaves.

Źródło: Eurazja.org

Wybory w Rosji: komentarze i opinie

4 grudnia 2007
rosja

2 grudnia odbyły się wybory do rosyjskiej Dumy 5 kadencji. „Plan Putina”, czyli zdobycie większości konstytucyjnej przez Jedyną Rosję, został zrealizowany, opozycja przegrała z kretesem, Zachód tradycyjnie skrytykował uznając kampanię wyborczą oraz przebieg głosowanie za nie odpowiadające standardom demokracji. Każda ze stron pozostała przy swoim, a jednak warto zwrócić uwagę nie niektóre niuanse obecnej sytuacji politycznej w Rosji, które mogą mieć wielki wpływ na wydarzenia w przyszłości.

Sytuacja w Rosji

Jedyna Rosja zdobyła 64 % głosów, a jej lider Boris Gryzłow w noc wyborczą uroczyście ogłosił, że ten wynik daje jej prawo do nazywania siebie „partią Putina”. Ale media skrupulatnie odnotowały fakt, że pomimo wcześniejszych zapowiedzi, Putin tak i nie odwiedził sztab wyborczy partii Gryzłowa w noc z 2 na 3 grudnia. A przecież stał na czele jej listy federalnej. Jest to zdarzenie bezprecedensowe, kiedy najważniejszy polityk partyjny nie był obecny na wieczorze wyborczym. Od razu pojawiły się spekulacje, że w ten sposób Putin wyraził rozczarowanie wynikiem uzyskanym przez Jedyną Rosję. I rzeczywiście, poparcie dla tej partii było o wiele niższe niż samego Putina. Popiera go bowiem 80 % Rosjan. Tak naprawdę, to, że Putin stanął na czele Jedynej Rosji nie wywindowało jej w sondażach. Krążą opinie, że po prezencie ze strony Putina aktywiści Jedynej Rosji po prostu spoczęli na laurach. Zwłaszcza są niskie wyniki partii Gryzłowa w europejskiej części Rosji – niewiele ponad 50 %, a najmniej głosów ta partia uzyskała w rodzimym mieście Putina – Sankt-Petersburgu. Wynikami wyborów rozczarowani są także komuniści, jedyne ugrupowanie spośród czterech partii, które dostały się do Dumu, jakie można nazwać niesterowalnym przez Kreml. Spodziewali się poparcia w granicach 20 %, a otrzymali zaledwie 11 %. Ale też na niekorzyść KPRF podziałały masowe fałszerstwa, których władza dopuściła się właśnie w okręgach, gdzie cieszyli się największym poparciem. Przedstawiciele tej partii w komisjach obliczyli, że łącznie popełniono 10 000 fałszerstw i nadużyć, zapowiedzieli masowe protesty i złożenie skargi do sądu najwyższego. Największym przegranym minionych wyborów jest rosyjska opozycja demokratyczna. Wystawiła dwie osobne listy, które zdobyły poparcie 1 lub mniej procent. Jej liderzy uważają, że jest to skutek prowadzonej od siedmiu lat konsekwentnie przez Kreml polityki skierowanej na zniszczenie opozycji i systemu politycznego w Rosji. Wprowadzenie cenzury na telewizji, likwidacja okręgów jednomandatowych, bezpośrednich wyborów na stanowisko gubernatora, podniesienie progu wyborczego do 7 %, likwidacja niektórych partii opozycyjnych, zwalczanie przez milicję akcji ulicznych, zastraszanie aktywistów – wszystko to i wiele innych rzeczy złożyło się na fakt, że Rosjanie odwrócili się od opozycji. Kreml wprost oskarżył liberałów i demokratów za wszelkie zło dziejące się w Rosji w latach 90., a Jawlinskij, Niemcow czy Kasparow okazali się bezbronni wobec języka kłamstw i manipulacji, którym posługiwali się ich przeciwnicy polityczni. Nic dobrego nie wróżą opozycji wybory prezydenckie w 2008, już teraz wiadomo, że nie dojdzie do wystawiania przez nią wspólnego kandydata. Na końcu warto podać pewne kuriozalne fakty rosyjskich wyborów. Media donosiły o nienaturalnie wysokim sięgającym 99% poparciu dla Jedynej Rosji w Czeczenii. Ale w Mordowii na przykład lojalni wobec Kremla urzędnicy tak przeholowali, że w niektórych okręgach Jedyna Rosja zdobyła … 104 czy 109 % poparcia.

Opinie na świecie

Rosyjskie wybory nie odpowiadały standardom demokracji, zgodnie twierdzą przedstawicieli międzynarodowych organizacji. Zaniepokojenie fałszerstwami na masową skale wyraził Departament Stanu USA, NATO, Unia Europejska, MSZ Wielkiej Brytanii, Czechii, prezydent Włoch. Większość komentatorów podkreśla, że wybory zostaną wykorzystane w celu legitymizacji władzy Putina w przyszłości. The New York Times pisze, że kwestia do kogo będzie należeć władza w Rosji po 2008 roku wciąż pozostaje otwarta. The Washington Post zastanawia się, czy Rosja, gdzie zostały pogwałcone zasady demokracji, ma prawo członkostwa w międzynarodowych organizacjach. The Time opublikował artykuł Putin’s Reaganesque Victory, w którym porównał Putina z … Ronaldem Reaganem, ponieważ obaj przywrócili wiarę, nadzieję i godność obywatelom swoich krajów. Le Monde zwraca uwagę, że wynik Jedynej Rosji nie jest tak wysoki, jeżeli wziąć pod uwagę wszystkie środki zastraszania jakie stosowała władza. Wciąż niewiadomo, co Putin zrobi z tym zwycięstwem. Na uwagę zasługuje komentarz Le Temps. Gazeta pisze, że kampania zastraszania świadczy paradoksalnie o słabości Kremla, który odczuwa irracjonalny lęk przed powtórzeniem ukraińskiego czy gruzińskiego scenariusza w Rosji.

Co dalej?

Zaskakujące, ale w ciągu ostatniego roku zakończyły się niepowodzeniem dwa ważne projekty polityczne Kremla. Pierwszy to operacja „następca”. Putin próbował wylansować dwóch kandydatów pretendujących na urząd głowy państwa – konserwatywnego Iwanowa i liberalnego Miedwiediewa. Obecnie te projekt został zarzucony, większość analityków jest zgodna, że władzy Putin nikomu już nie odda. Drugi projekt polegał na całkowitym wyeliminowaniu komunistów. Putin osobiście nadzorował powstanie Sprawiedliwej Rosji, która miała być partią lewicy, tworzyć pozorowaną opozycję wobec niby to prawicowej Jedynej Rosji. Widząc, że notowania Sprawiedliwej Rosji nie są imponujące, Putin w całości zaangażował się w kampanię Jedynej Rosji. Sprawiedliwa Rosja zaś z trudem dostała się do Dumy. Pewne jest, że, w okresie po odejściu Putina z Kremla w Rosji zapanuje chaos. Jego przeciwnicy już teraz zacierają ręce. Widać, że Putin nie potrafi zrównoważyć wpływy rozmaitych grup zaciekle walczących o władzę na Kremlu. Sam godzi się na społeczną rolę jedynej osoby w państwie, jaka potrafi zapewnić Rosjanom stabilność i dobrobyt. Wydaje się, że Putin wykona gest Piłsudskiego. Odejdzie na krótko, a potem w imię stabilności i porządku przeprowadzi bezkrwawy zamach stanu, obali nieudolny rząd, i wróci na Kreml już na zawsze.

Źródło: Eurazja.org

Czy Adam Michnik osiągnął sukces w Gruzji

4 grudnia 2007

4 grudnia, Gruzja. Naiwność dziennikarzy Gazety Wyborczej nie zna granic. Otóż w wielkim stylu odtrąbili oni sukces „misji Michnika” w Gruzji informując, że telewizja Imedi wznosi nadawanie i jest to sukces mediacji redaktora naczelnego Gazety Wyborczej. Dzisiejszy Kommersant informuje natomiast, że władze gruzińskie dążą do przejęcia pełnej kontrolni nad opozycyjną telewizją. Nino Burdżanadze (na zdjęciu) zwróciła się do prokuratora generalnego o zdjęcie aresztu z majątku Imedi, tak, by potem doprowadzić do zmian w zakresie udziałów akcjonariuszy. Obecnie Imedi należy do News Corps. Ruperta Merdoka (49 %) oraz związanego z opozycją gruzińskiego oligarchy Badri Patarkaciszwilego (51 %). Po odmrożeniu aktywów władze w Tbilisi chcą, żeby holding Merdoka został jedynym właścicielem stacji, a potem wykupić aktywa stacji „za wszelką cenę”. Nino Burdżanadze przyznała, że licencja Imedi na nadawanie zostanie zwrócona pod naciskiem organizacji międzynarodowych (ani słowem nie wspominając o „misji Michnika”). To, że władze dążą do przejęcia aktywów Imedi przyznał także premier Lado Gurgenidze oraz szef Rady Bezpieczeństwa Gruzji Aleksadr Łomaja. W piątek Imedi wznowi nadawanie, ale długo mu się uda pozostawać tubą opozycji wobec nacisku gruzińskich władz, które dążą do jego przejęcia? Przedterminowe wybory w Gruzji odbędą się 5 stycznia 2008. Doprowadziły do nich gwałtowne protesty opozycji i wprowadzenie stanu wyjątkowego.

Źródło: Eurazja.org